Serotonina i dopamina, czyli poznaj „haj biegacza”

Według WHO aż 10% populacji cierpi na depresję. To nieco szokujący wynik… Nieleczona może zamienić życie w piekło. Ale warto pamiętać, że leczenie to nie tylko farmaceutyki, czy psychoterapia. Każdy dobry specjalista powie Wam, jak istotna w dochodzeniu do siebie jest aktywność fizyczna. Może brzmi to jak banał, ale skuteczność pozostaje faktem. Podczas treningu zachodzi w nas cały szereg reakcji chemicznych, które wpływają na nasz stan psychiczny. Produkujemy wtedy swoje własne, legalne i zupełnie zdrowe „narkotyki”: endorfiny, serotoninę i dopaminę, czyli to, co na ogół osoby cierpiące na zaburzenia nastroju rekompensują swojemu mózgowi antydepresantami. Jednym słowem mamy zdolność do samodzielnego tworzenia lekarstw, które w sposób doskonały uzupełniają farmakoterapię. Tyczy się to również osób zdrowych, zaatakowanych przez chandrę. Stan euforii, tuż po solidnym treningu nazywany jest często „hajem biegacza”, bo najłatwiej go zaobserwować w trakcie i tuż po maratonach. Natura wyposażyła nas bowiem w środki znieczulające, mające na celu złagodzenie bólu, zmęczenia i dyskomfortu związanych z silną eksploatacją organizmu. Zatem bez względu na okoliczności – sport to cudowne panaceum nawet na ból duszy! 🙂

You must be logged in to post a comment.