Tłuszcze leczą (ketoza)

Zerknijcie na te zdjęcia. Są to wyniki badań jednego z moich klientów. Pierwsze- sprzed podjęcia naszej współpracy, drugie po ok. 2 miesiącach stosowania zaleconej diety i treningów. Jeśli ktoś ma trudności z rozszyfrowaniem wyników, podpowiem: z chorobliwie wysokiego, znacznie obniżył się poziom cholesterolu i trójglicerydów. I tu następuje najlepsze… dzięki tłuszczom. Wprowadziliśmy dietę ketogeniczną, żeby doprowadzić do utraty nadbagażu, a fantastycznym „skutkiem ubocznym” jest m.in. eliminowanie różnorodnych problemów zdrowotnych. Ja nie byłem zaskoczony dobrymi wynikami, jednak wiem, że wielu puka się w czoło słysząc, iż obniżeniu cholesterolu służy zwiększenie podaży tłuszczów. To nie jest jednorazowy przypadek. Co raz większa ilość współpracujących ze mną podopiecznych razem z nadprogramowymi kilogramami pozbywa się też kłopotów ze zdrowiem. Ja też w ten sposób pozbyłem się swoich. Moja dziewczyna cierpiała na silne bóle w okolicach trzustki. Już po kilku tygodniach ketozy problem zniknął. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o dostarczanie tłuszczu. Równie ważny pozostaje fakt, że ograniczamy węglowodany. Te dwie składowe to prosta i dość łatwa droga do sukcesu. Na koniec argument do przemyślenia : Jak myślicie, czy Eskimosi jadają warzywa, owoce i zboża? Nawet dziecko wie, że nie. Co zatem jedzą? Ano tłuszcze, mięso i ryby. Gdyby spojrzeć na tę dietę przez pryzmat naszych schematów żywieniowych nasuwa się jedno pytanie: jakim cudem ten lud nie wyginął?

Z tym pytaniem Was dziś zostawiam 😉